Kiedy myślimy o „rzeczach osobistych”, w pierwszym rzucie przychodzą na nam myśl klucze, bielizna, portfel, przybory toaletowe, zdjęcia ukochanych osób… Zdarzają nam się jednak sytuacje, w których dzwonimy do znajomego, a jego komórkę odbiera żona, albo – co gorsza – ktoś, nawet zaufany, bez pytania wyjmuje nam z torby potrzebną mu rzecz. Nic złego? Jeśli nie ma niecnych intencji, oczywiście, że nic złego. Jednak dla wielu z nas, istnieją przedmioty, które traktujemy jak przedłużenie naszej sfery osobistej, rzeczy na pozór błahe, a jednak intymne. Nie jest nimi bynajmniej tylko łazienka lub sypialnia. Takim materialnym przedłużeniem naszego wnętrza może być telefon (w którym przechowujemy choćby smsy od ukochanego), czasem komputer (kiedy pod folderem „moje papużki” kryją się niedyskretne zdjęcia), a dla wielu ludzi, zwłaszcza kobiet, takim sekretnym miejscem są torebki.
Kobieca torebka – przedmiot, który mężczyznom wydaje się niemal enigmatyczny, a branie go do ręki budzi delikatny dreszcz towarzyszący przekraczaniu tabu, dla większości pań to niemal fetysz. Nie pozwalamy by trafił w niepowołane ręce, jadąc w tramwaju trzymamy go na kolanach lub kurczowo pod pachą, z dramatycznym bólem serca oddajemy do szatni idąc do czytelni, a w zostawieniu go na stole w dyskotece pomaga nam tylko wypity drink i obietnica świetnej zabawy na parkiecie. O tym, że nawet toporne torebki są – w sferze społecznej – równie kobiece jak koronkowa bielizna, można się przekonać oddając na chwile swój fetysz w męskie ręce podczas zakładania płaszcza. To jedna z tych sytuacji, w których mężczyzna sztywnieje ze stresu i w duchu modli się, żeby jego towarzyszka nagle nie wpadła na pomysł podbiegnięcia do najbliższej witryny sklepowej zostawiając nieboraka samego. Nie martwcie się panowie, kobiety pilnują torebek równie uważnie, co swoich facetów.
Nie tylko sama torebka jako przedmiot i kobiece przywiązanie do nich, budzi emocje. Równie tajemnicza jest jej zawartość. Kiedyś widziałam teleturniej, w którym dwie drużyny (mieszane, ale z przewagą panów) musiały zgadywać co statystycznie znajduje się w damskiej torebce. Nie mogłam się nadziwić, jak niewielu mężczyzn ma pojecie co ich partnerki taszczą codziennie, niemal z poświeceniem. Klucze, portfel, telefon, kosmetyczka (albo z dziesięć niezbędnych kosmetyków luzem), lusterko, grzebień, notatnik, batonik, dwa długopisy i jeden ołówek to nie wszystko. Nie czas i miejsce zdradzać babskie tajemnice. Ten czas zresztą nie nastąpi, bo torebki to przecież jeden z ważniejszych bastionów kobiecości. Zadziwiająca jest też babska zdolność do ekspresowego wyszukiwania potrzebnego akcesorium z setki przedmiotów. No tak, przecież w torebkach są kieszonki i przegródki – myślą panowie. Guzik prawda. To znaczy przegródki są, ale która z nas przejęłaby się takim szczegółem. Najważniejsza jest intuicja i niesłychana zdolność rozpoznawania przedmiotów po kształcie, fakturze, a nawet temperaturze (oczywiście w granicach zimnych kluczy i ciepłego pokrowca na komórkę). Poza tym, kobiety, stereotypowo humanistki, znają doskonale jedną z podstawowych zasad fizyki, mówiącą o tym, że drobne przedmioty zawsze idą na dno, a większe oscylują w granicach suwaka lub zatrzasków.
Torebki do tego stopnia grają ważną, kulturową rolę, że wiąże się z nimi kilka „mitów”. Jednych praktycznych, innych bardziej przesądnych. Do tych pierwszych należy odwieczne pytanie – co zrobić z torebką na eleganckim przyjęciu? Otóż zasady savoir vivre zgodnie twierdzą, że przede wszystkim na eleganckie przyjęcia należy zabierać eleganckie torebki, czyli malutkie i płaskie kopertówki (choć piękne, zupełnie niepraktyczne, bo jak w nich zmieścić i klucze i portfel i telefon i kosmetyczkę i lusterko i grzebień i notatnik.. ufff), a poza tym, należy kłaść je na kolanach lub na stole. W żadnym wypadku nie robić tego, co zwykle czyni się w mniej eleganckich miejscach, czyli nie zawieszać ich na oparciu krzesła. Jeśli torebka jest na tyle duża (bo żal było zostawić w domu całe istotne ustrojstwo torebkowe), że zajmuje pół stołu i kelner nie ma gdzie położyć dań, można ją postawić w nogach krzesła. Ha! A tu pojawia się drugi mit, tym razem z pogranicza zabobonu. Otóż każdy przesądny człowiek nie położy torebki na ziemi. Nigdy! W torebce są pieniądze, a pieniądze leżeć na ziemi nie powinny, bo się za zniewagę obrażą i przestaną właściciela traktować przychylnie. Rety! Na szczęście istnieją inne mity, które coraz częściej trafiają do lamusa. Jeszcze do niedawna żelazną zasadą mody był fakt, że torebka powinna pasować (czasem fakturą, a przede wszystkim kolorem) do butów, a często nawet paska i rękawiczek. Ze zgrozą patrzą starsze, eleganckie panie na dzisiejszą modę. Obecnie mit o jednobarwnym uniformie powoli zostaje obalany, a sztywno pod tym względem ubrane kobitki wydają się… niemodne. Styliści i projektancki sugerują, żeby torebki odcinały się kolorystyką od stroju, lub pasowały do kolczyków albo motywów na sukience.
Skąd takie magiczne wręcz traktowanie torebki? Czy jej osobisty charakter to jedyny klucz do tajemnicy? A może najważniejszy jest fakt, że torebki generalnie przypisane są do kobiet i postrzegane są w takiej samej kategorii, co inne babskie atrybuty, takie jak bielizna, szminka i lokówka? Być może. Warto jednak wiedzieć, że dawniej torebki noszono też przez płeć brzydszą. U Germańskich plemion, 2000 lat temu, normą było przypinanie do pasa przez kobiety i mężczyzn niewielkich torebeczek lub mieszków, zawierających pęsetkę, grzebień a czasem drobne monety. Czy miały takie znaczenie jak dziś? Być może tak – prawdopodobnie przybory osobiste traktowano tak samo intymnie jak dziś. A co przyniesie przyszłość? Torebki nie wychodzą z mody. Trzymają się dobrze, ba, coraz częściej pojawiają się zawieszone na ramionach mężczyzn! Damska torebka chyba jednak nigdy nie straci na swojej emocjonalnej wartości. Wystarczy obejrzeń film „Moja macocha jest kosmitką”, w którym torebka gra rolę co najmniej kluczową. Kto wpadł na pomysł, żeby od stworka zamieszkałego w tak błahym przedmiocie zależały losy Ziemi? Kto dokładnie – nie wiem, ale jestem pewna, że był to facet. Tylko oni boją się damskich torebek
6,6k.